Jesteście świadkiem pokazów fajerwerków, obserwujecie rewelacyjne sztuczne ognie przy okazji ważnych wydarzeń, takich jak przyjście Nowego Roku. Pewnie nieraz zastanawialiście się, w jaki sposób otrzymywany jest taki efekt. Jakie związki chemiczne muszą zajść, aby powstał taki wizualny majstersztyk. Najważniejsze, żeby były bezpieczne dla użytkowników, a więc muszą wybuchnąć na niebie.
Zaczniemy od tego, że należy podpalić lont jeszcze na ziemi, dopiero dzięki temu sztuczne ognie wędrują do góry, gdzie wybuchają. W międzyczasie dochodzi do spalania specjalnych substancji, które odpowiadają za efekt dźwiękowy. Zanim jednak nastąpi wspomniany wybuch, ogień musi przejść drogę z lontu do następnego ładunku, który musi zostać odpalony, by uzyskać oczekiwaną przez wszystkich eksplozję. Fajerwerki można śmiało porównać z armatami, gdyż w obu przypadkach następuje podpalenie lontu, z tą różnicą, że w armatach znajduje się zazwyczaj żeliwna lub kamienna kula, a w sztucznych ogniach następny ładunek. Czas się wydłuża ze względu na bezpieczeństwo odpalającego, który może nie mieć doświadczenia w tego typu „rozrywkach”.
A skąd bierze się cała paleta barw, która pojawia się na niebie? Duża w tym zasługa soli metali, które są spalane. Jeśli chcemy uzyskać jeszcze bardziej jaskrawe barwy, wtedy należy temperaturę należy zwiększać, wykorzystując do tego celu pyły aluminiowe bądź magnezowe. Niekiedy dochodzi nawet do 2100 stopni Celsjusza! Związki baru odpowiadają za powstanie zielonego koloru, strontu – czerwonego, natomiast sodu – żółtego. Pozostałe kolory, jak np. purpurowy czy fioletowy powstaje dzięki związkom strontu, które dodawane są do chlorku miedzi.
Pewnie czasem byliście pod wrażeniem zmieniających się kolorów już na niebie. Duża zasługa w tym warstw chemikaliów koloru czerwonego, a następnie zielonego, które pokrywają gwiazdki palące się na konkretny kolor. A jeśli chcielibyście dodatkowo uzyskać efekt dźwiękowy, wtedy należy odpowiednio zmieszać wspomniany pył magnezowy czy aluminiowy z nadchloranem potasu.
Pozdrawiamy, Pirotechnik.pl